Polska wersja jezykowa English version Russian version

Wielkie Wyprawy

 
WIELKIE WYPRAWY – CYKL COTYGODNIOWYCH
SPOTKAŃ Z PODRÓŻNIKAMI, ALPINISTAMI
I ŻEGLARZAMI
 

Od stycznia br jesteśmy organizatorem cyklu podróżniczego „Wielkie wyprawy”. Na początku roku gościliśmy u siebie wiele ciekawych postaci, osób mniej znanych, których pasją są podróże, jak i postaci znanych medialnie, wybitnych himalaistów i podróżników. Podczas organizacji pierwszych pro lekcji nie ukrywamy,że zainteresowanie spotkaniami z gośćmi było naprawdę spore. Naszym gościem był m.in. p. Leszek Cichy, Marek Janas, ks.Krzysztof Gardyna, Janusz Witek.

Pomysłodawczynią tego typu spotkań jest nasza szefowa p. Justyna Szepieniec,która sama jest miłośniczką gór. Była uczestnikiem wyprawy na Dhaulagiri. Liderem wyprawy był p. Krzysztof Wielicki, który również gościł w naszym hotelu.

Od października do marca, w okresie jesienno-zimowy, będziemy organizować ciąg dalszy cyklu „Wielkie wyprawy”. W każdy wtorek goście mogą uczestniczyć w spotkaniach z naprawdę ciekawymi ludźmi. Tematyka spotkań jest różnorodna. Począwszy od krajów Azji, poprzez Afrykę,   Himalaje, Europę, a skończywszy na  Alasce oraz krajach Ameryki Południowej.

Za sobą mamy już kilka spotkań. Pierwsze spotkanie odbyło się 5 października i naszym gościem był p. Jacek Wnuk, który opowiadał o „Pustyniach Maroko”. 12 października gościliśmy p. Piotra Gogosza, który opowiadał o swojej podróży po Mongolii. Każda osoba zaproszona do nas opowiada o swoich przeżyciach, wspomnieniach z odbytych podróży.

Podczas spotkań jesienno-zimowych będziemy gościć m.in.: p.  Martynę Wojciechowską, Piotra Gogosz, Bartosza Piziak, Anne Czerwińską, Piotra Opacian i wiele innych ciekawych osobowości.
 
 
ZAPRASZAMY W KAŻDY WTOREK O GODZ. 18:30.
Wstęp -  5zł / os. Dzieci i młodzież do 18-stego roku życia gratis.
Możliwość wykupienia karnetów.
Po prelekcjach będzie możliwość zakupu książek zaproszonych gości, autografów, rozmowy, wspólnych zdjęć.
 

Spotkania już za nami:

 

5 X 2010
Jacek Wnuk - „Pustynne Maroko”
 

Fotograf, podróżnik. Absolwent fotografii PWSFTviT w Łodzi, Geografii UMCS w Lublinie i fotografii PPSKAKiB w Krośnie. Organizator i uczestnik wielu wypraw w trudnodostępne przyrodniczo regiony Rosji, Ukrainy, Białorusi i Rumuni i Maroka. Miłośnik gór a szczególnie Karpat Wschodnich. Prace fotograficzne prezentował na wielu wystawach indywidualnych i slajdowiskach podróżniczych. Uczestniczył w Pomarańczowej Rewolucji w Kijowie. Pracował w Czeczenii jako wolontariusz w Międzynarodowej Inicjatywy Humanitarnej.  Główny redaktor portalu KarpatyWschodnie.pl.

Maroko jest krajem bardzo różnorodnym, a co za tym idzie szalenie ciekawym. Znajdziemy tu plaże Oceanu Atlantyckiego, skaliste góry Atlas, wyżyny i pustynie z pięknymi sacharyjskimi wydmami. Wszystko to znajdziemy w kraju całkowicie odmiennym kulturowo i wyznaniowo od Europy, lecz bardzo otwartym na turystę. Ułatwia to zarówno dostanie się do Maroka jak również swobodne podróżowanie po kraju.

Założeniem wyprawy było dotarcie do najbardziej afrykańskich klimatów Maroka, z pominięciem całego turystycznego wybrzeża naszpikowanego hotelami, restauracjami, kawiarenkami i wielkimi kurortami. Ekipa skierowała się tam, gdzie piasek, skała, brak wody i ogromne przestrzenie - do najbardziej dzikiej i niedostępnej części kraju. Zimowy termin wyjazdu, przełom stycznia i lutego pozwolił na przemierzanie pustynnych części kraju bez paraliżujących upałów.

Po krótkiej aklimatyzacji z egzotyką w Fezie ruszyliśmy w nieznane. Każdy z uczestników wiele czytał o Maroku przygotowując się do wyprawy, co okazało się bardzo pomocne przy określeniu, a raczej bieżącym modyfikowaniu trasy. Przydatne okazały się też uwagi dotyczące relacji międzyludzkich wpisanych w kulturę Berberów – ludności zamieszkującej w większości górskie i pustynne tereny Maroka.

Zanim przekroczyliśmy zaśnieżone przełęcze Atlasu odwiedziliśmy Meknes, przepięknie położone ma wzgórzu miasteczko Mulaj Idris wraz z pobliskimi ruinami rzymskiego miasta Volubilis. Po całej nocy w autobusie znaleźliśmy się w na pustyni w okolicy Merzougi gdzie roztaczają się niesamowite wydmy, tworząc góry piasku rzeźbionego przez wiatry.

Przez następne dni zmierzaliśmy na południe wschodnim przedgórzem Atlasu, zatrzymując się w miasteczkach i wioskach. Po kilku dniach dotarliśmy do gór Antyatlas, malowniczego pasma położonego na południu Maroka. Ostatnim celem podróży był Marrakesz słynący między innymi z placu Dżemaa el-Fna, na którym codziennie rozstawiane są ogromne ilości straganów restauracyjnych. Plac przyciąga zaklinaczy węży, artystów, muzyków i wielu bardzo nietypowych ludzi.

Jacek Wnuk

 

maroko1

 

maroko2

 

maroko3

 

maroko4

 

 
12 X 2010
Piotr Gogosz – „Na bezdrożach Gobi oraz w odwiedzinach u Caatanów – Mongolia”.
 
Pochodzi z Jasła, ukończył pedagogikę na Uniwersytecie Rzeszowskim, z zamiłowania podróżnik i sportowiec, instruktor survivalu. Od wielu lat fascynuje go Azja, a w szczególności Mongolia- zawsze marzył żeby ją zobaczyć i poznać.
Pierwszą jego wyprawą była podróż do Mongolii w 2007r., a następnie w 2008 r. Odwiedził Indie i Nepal. O swoich podróżach pisze na stronie internetowej ale też chętnie spotyka się z szerszą publicznością i z pasją opowiada o wyprawach.
 
W lipcu 2007 roku Piotr Gogosz w siedmioosobowym zespole udali się koleją transsyberyjską do dalekiej Mongolii. W drodze dwa dni spędzili nad Bajkałem rozkoszując się jego pięknem. Następnie po dotarciu do Ułan Bator wzięli udział w trzy dniowym narodowym święcie zwanym Naadam. Na zwiedzanie południowo-środkowej Mongolii udali się siedmioosobowym UAZ-em docierając do najpiękniejszych zakątków tego kraju m.in.:Park Narodowy Gurwan Sajchan, Płonące Klify Bajanzag, Lasy saksaułowe, Park Narodowy Terchijn Tsaagan Nuur, dawna stolica Dżyngis Chana Karakorum i wiele innych przepięknych miejsc. Przejeżdżają bezkresami pustyni Gobi przeżywali też ciężkie chwile, gdy w 40 stopniowym upale ich UAZ odmówił posłuszeństwa, a do najbliższych jurt było kilkadziesiąt kilometrów. Ale wszystko skończyło się pomyślnie, mimo, iż zaczęło brakować już wody i niektórzy członkowie wyprawy nie czuli się najlepiej. W każdym miejscu spotykali się z wielką gościnnością rdzennych mieszkańców i często zapraszani byli do jurt, gdzie częstowano ich lekko soloną herbatą z mlekiem, kawałkami mięsa koziego oraz serami z mleka jaka i wielbłąda. Po powrocie do Ułan Bator  zwiedzili zabytki stolicy i ponownie koleją transsyberyjską udali się w podróż powrotną do Polski.
 
3 sierpnia 2009 roku Piotr Gogosz wspólnie z trójką znajomych wyruszył koleją transsyberyjską z Moskwy do Abakanu, stolicy Abchazji. Stąd taksówką ekipa dotarła do miasta Kyzył – stolicy obwodu Tuwińskiego. Po dwóch dniach pobytu w Tuwie wynajętym samochodem podróżnicy udali się w stronę przejścia granicznego z Mongolią i po wielu trudach podróży dotarli do miejscowości Erdenet, po czym UAZ-em ruszyli w podróż po bezdrożach, rzekach, bagnach, aż wreszcie dotarli do bazy w Hotgal, skąd konno mieli wyruszyć na poszukiwanie Caatanów w towarzystwie dwóch mongolskich przewodników Maha i Orna. Trasa do hodowców reniferów wiodła m.in. przez strome wzgórza, linę brzegową malowniczego jeziora Chubsuguł, zwanego Małym Bajkałem, góry, gdzie panuje tzw. wieczna zmarzlina, olbrzymią równinę, na której znajdowało się tysiące małych, błękitnych jeziorek. Po dziewięciu dniach czasem morderczej jazdy ekipa dotarła do obozu Caatanów. Na terenie obozu rozbitych było 12 namiotów zwanych ort, pośród nich leżały renifery. Namiot Caatanów składa się z kilku żerdzi owiniętych skórami reniferów i brezentem wewnątrz jest prawie pusty, nie ma mebli. Wszystkie ważne drobiazgi oraz nieliczne dodatkowe ubrania schowane są w małych drewnianych i skórzanych walizkach. Siodła i „przyrządy kuchenne” rozlokowane są przy ścianach. Niektóre, częściej używane przedmioty, zatyka się pod sufit namiotu, wciskając między płachtę a któryś z tworzących jego konstrukcję drągów. Żyjąc w oddaleniu od cywilizacji, Caatanowie prowadzą samotny, koczowniczy żywot. Podstawę ich utrzymania stanowi hodowla reniferów i myślistwo. Do dziś kultywują szamanizm. Obecnie w Mongolii żyje ok. 200-300 Caatanów, wśród nich działa trzech szamanów. Po dwóch dniach pobytu w obozie hodowców reniferów, polscy podróżnicy ruszyli w drogę powrotną. Po pięciu dniach dotarli do bazy w Hotgal, a następnie UAZ-ami i autobusami do Ułan Bator, skąd 15 września udali się w drogę powrotną do Polski.

 
piotrgogosz1
 
piotrgogosz2
 
piotrgogosz3
 
piotrgogosz4
 
piotrgogosz5
 
 
19 X 2010
Mariusz Świętnicki – „Teleskopem przez Galaktykę i jeszcze dalej

Mariusz Świętnicki - miłośnik astronomii, od ponad 20 lat czynny obserwator komet, astrofotograf, jeden z pierwszych Polaków któremu udało się sfotografować Plutona. Popularyzator astronomii, fotograf lotniczy, a także pejzażu i człowieka.
 
 
01 
 
02
 
 03
 
04
 
05
 
06
 
07
 
08
 
09
 
10

 
26 X 2010
Bartosz Piziak - Iracki Kurdystan
 
bartoszpiziak5 Bartosz Piziak – rocznik stanu wojennego, geograf z Rzeszowa, nieodłącznie związany z Uniwersytetem Jagiellońskim. Od zawsze ciekawy świata, który uwielbia odkrywać wszelkimi dostępnymi sposobami. W podróżowaniu ceni najbardziej poznawanie nowych ludzi, kultur oraz alternatywne formy przemieszczania się - uwielbia jeździć autostopem. Swego czasu jeden z założycieli Akademickiego Klubu Turystycznego Rozdroże przy UJ i jego szef. Pomysłodawca i organizator czterech edycji Festiwalu Młodych Podróżników w Gorcach oraz Podkarpackiego Kalejdoskopu Podróżniczego w Rzeszowie. Zjeździł prawie całą Europę, kawał obu Ameryk, trochę Azji i odrobinę Afryki i... dalej mu mało! Zawodowo nauczyciel akademicki oraz pilot wycieczek. Szczególną sympatią darzy Amerykę Łacińską, Portugalię, Węgry i Iracki Kurdystan!

Irak - ropa naftowa, wojna i Saddam Hussajn - to 3 najczęstsze skojarzenia z Irakiem, jakie dominują i jakie wykreowały media nie tylko w Polsce. Jednak północna część tego kraju jest inna - to autonomia kurdyjska, zamieszkiwana przede wszystkim przez Kurdów - jeden z największych narodów świata bez swojego własnego państwa. Jak wygląda codzienne życie Kurdów i czy rzeczywiście tak różni się ono od naszego będzie można zobaczyć na fotografiach, które powstały podczas dwóch pobytów autora na Bliskim Wschodzie. Jak wyglądał Iracki Kurdystan w 2007 roku, a co zmieniło się w przeciągu dwóch lat do 2009 roku ?
 
 

bartoszpiziak1

 

bartoszpiziak2

 

bartoszpiziak3

 

bartoszpiziak4

 

2 XI 2010
Arun Milcarz - "Indonezja a nawet Papua"
 
"To ja Arun Milcarz. Jestem eksperymentatorem. Jeżdżę po świecie aby dowiadywać się jak sprawy mają się naprawdę. Obserwuję kiedy jestem tam. Kiedy jestem tu staram się na różne sposoby dzielić tymi obserwacjami. Te sposoby to film, muzyka, słowo. Nie lubię męczyć i nudzić. Spotkania ze mną i moją koncepcją przekazu to interaktywna zabawa – trochę inne spojrzenie na świat."
 
 arun3                 arun4
 
 
9 XI 2010
Sabina Pelc-Szuryn, Tomasz Januszczak, Łukasz Łagożny, Tomasz Piecuch - "Mount Blanc - tym razem Drogą Papieską"
 
Młodzi podróżnicy:

Tomasz Januszczak, („miłość do gór zaszczepił we mnie brat, rozszerzyła się ona na wiele czynności z górami, miedzy innymi wspinaczka sportowa i wielowyciągowa (drogi: mała doris 6.5, duża on onsightow  6.2+, 6.3), narciarstwo, trekking w niskich oraz wysokich górach wszystko to stało się nieodzowną częścią mojego życia”).

Tomasz Piecuch, zafascynowany trekkingiem, a także wspinaczką skałkową oraz w lodzie„moim ulubionym pasmem górskim są Tatry, to w nich czuję się jak w domu” : Tatry, Alpy, Bieszczady, Karpaty Ukraińskie,

Łukasz Łagożny (Moją największą pasją są góry. Już jako mały chłopiec (kilkuletni) zacząłem zdobywać z moim tatą szczyty Bieszczad, a następnie przyszła kolej na Tatry. Aktualnie zdobywam szczyty gór wysokich. Każdą wolną chwilę staram się wykorzystać w stu procentach. Góry to obcowanie z dziką i często surową naturą, oraz możliwość sprawdzenia swoich możliwości i umiejętności. Jest to walka z napotkanymi przeciwnościami, a czasem z samym sobą, gdzie nagrodą jest zdobyty szczyt i przezwyciężenie własnych słabości. Góry są pasją i można o nich wiele mówić, ale żeby prawdziwie mówić musimy je sami poznać, nie wystarczy przeczytać kilka książek.)

Sabina Pelc-Szuryn (młody przewodnik górski, "jestem zakochana w świecie, a góry są dla mnie jak magnez, każdy kolejny szczyt kształtuje mój charakter, mam nadzieję ze podróże i wspinaczka pozwolą mi poszerzyć horyzonty", szczyty: 2x Mount Blank, Großglockner 3797, Zugspitze 2963, Rysy 2499,  Pico de Aneto 3404, Tatry, Alpy, Bieszczady, Karpaty Ukraińskie, Pireneje).
 
 mlodzi1
 
mlodzi2
 
mlodzi3
 
mlodzi5
 
mlodzi6
 
mlodzi7
 
mlodzi8
 
mlodzi4

 

   
16 XI 2010
Darek Sokołowski, Bogusław Bargieł – „CZARNOGÓRA ZAKLĘTA W GÓRACH”

Darek Sokołowski - …. książki Londona w II-giej klasie a potem już marzenia, potem góry tak chaotycznie turysta bez wiedzy i nagle trzy lata temu impuls - kurs pilota a potem przewodnika beskidzkiego i podróże podróże podróże i odnajdywanie samego siebie w tym i powroty potem marzenia i znowu podróże to takie perpetuum mobile poszukiwań czegoś tak trochę Stasiuka trochę cygańskiej wędrówki i potrzeba rozładowania adrenaliny nie wiem sam...
 
Bogusław Bargieł – przewodnik górski beskidzki i pilot wycieczek. Moja fascynacja górami rozpoczęła się w okresie szkoły średniej i tak już zostało... Najpierw wycieczki w Bieszczady i Beskid Niski, później poznawanie Tatr, Ukraińskich Karpat Wschodnich, Beskidów Zachodnich. Alpy podczas 5-cio tygodniowej wyprawy rowerowej (m. in. przełęcze: Hochtor 2504m, Passo Pordoi 2239m, Passo Tonale 1884m, Col du Petit Saint Bernard 2188m, Cormet de Roselend 1968m i pieszo Wysokie Taury – Krumlkees 3103m, Dolomity – Cma d’ Ombretta 3011m, Alpy Graickie – 3208m, Góry Dynarskie: Bośnia i Hercegowina – Maglić 2386m, Czarnogóra: Bobotov Kuk 2523m, Maja e Rosit 2525m, Kom Vasojevicki 2461m.
 
 
 dariuszsokolowski1
 
dariuszsokolowski3
 
dariuszsokolowski4

 

 
 
23 XI 2010
Katarzyna Gembalik – „PAKISTAN STOPEM" oraz „RUSKIM MOTOREM PRZEZ SYBIR"
 
"Najtrudniej zawsze pisać o sobie tym bardziej, że nie do końca wiem kim jestem ,nadal próbuje znaleźć  swe miejsce na ziemi i odgórny cel do którego będę podążać. Na razie mam takie maleńkie celiki. Nieprzewidywalne życie w podroży , droga przez dotąd miejsca i kultury nieznane wydaje się być czymś bardziej  naturalnym i łatwiejszym niż ustatkowana proza życia dnia codziennego w kraju. Kocham te chwile, w których to życie decyduje o mnie, a nie ja o nim, tęsknie do tych momentów w których to nowe miejsca, nowi ludzie składają sie na fajnie przeżyty dzień, taki jak ten gdy ni stąd, ni z owąd wracając ze wschodu słońca nad Annapurną zajeżdżamy na śniadanie do ulubionej od dwóch dni knajpki w Pokarze (NEPAL), a tam zajadają się w pośpiechu przed powrotem do Polski  Krzysztof Wielicki i Justyna, gospodyni Jasia Wędrowniczka. Na krańcu świata dziewczyna z Zagórza i dziewczyna z Rymanowa siedzą nowo poznane i pija zieloną herbatę - oto kim jestem. To jaki mam zawód, gdzie pracuję - to tylko narzędzia dzięki którym nadchodzi ten czas, że wyruszamy w drogę."

Lądowa podróż przez Sybir Ruskim motorem - plan był prosty zaś realizacja niczym rosyjska ruletka czasem niewypałem ,a czasem strzałem w dziesiątkę się okazała. Po licznych negocjacjach 15 letni Żenia z Irkucka za namową polskiego zakonne poszukiwań czegoika zgadza się wreszcie sprzedać nam swój motor. Błękitny rumak częściami za litr wódki zdobytymi uzupełniony gotowy jest w drogę nieznaną. Przebił się przez bagien Syberii hektary ,końskich much i komarów tumany , milion razy przez policję badany na granicy z Kazachstanem za nielegalny uznany. Tu gdzie egzotyki i pustyń gorących wrota otworem przed nami stały, trud nasz na marne zdał się i motor na granicy został nam odebrany. Co cię nie złamie to wzmocni pogodzeni z porażką lecz przygody niedosyt odczuwamy, nowy plan i budżet przez noc wykombinowaliśmy by dalej jechać do Kazachstanu Kirgizji i Uzbekistanu. Udało się i to z fantazją jakiej byśmy nigdy nie zaplanowali jak to było przyjdźcie i dowiecie się sami.
 
 

katarzynagembalik1

 

katarzynagembalik2

 

katarzynagembalik3

 
W 2006 r. Wspólnie z Mikołajem Książkiem przez ponad cztery miesiące przemierzała ogromne przestrzenie Pakistanu i Afganistanu. Były to  miesiące prawdziwej tułaczki, w czasie której poznawała pustynne bezdroża, nie obce jej były momenty siermiężnej walki z bezwzględną drogą.
Wyprawę uhonorowano prestiżową nagrodą Kolosy 2006 w kategorii Podróże.
 

katarzynagembalik

 
 
 
30 XI 2010

Andrzejki!

 

7 XII 2010
Anna Czerwińska - „GÓR FANKA”

Urodziłam się w 1949 roku w Warszawie. Jestem jedynaczką - chyba to dobrze, żaden brat ani siostra nie prawi mi morałów na temat ryzykownych zajęć. Ukończyłam wydział Farmaceutyczny na Akademii Medycznej w Warszawie. Po trzech latach studiów doktoranckich otrzymałam tytuł Doktora Nauk Farmaceutycznych- zostałam pełnoprawną "Pigułą". Pracowałam krótko w służbie zdrowia (A.Medyczna, Cefarm, Szpital Dziecięcy), uciekłam stamtąd, żeby zająć się robotami wysokościowymi. Moje hobby to rafting i kajaki..
Mieszkam w Warszawie na Marymoncie. Mój zawód to wchodzenie na najwyższe, górskie części globu.

Od 30 lat wspina się w Tatrach, Alpach, Karakorum i Himalajach. Pierwsza Polka która zdobyła Koronę Ziemi czyli najwyższe szczyty wszystkich siedmiu kontynentów. Zdobywczyni sześciu spośród wszystkich czternastu ośmiotysięczników. Najstarsza kobieta której udało się stanąć na szczycie Mt.Everestu.

"Przez wiele lat biegłam przez życie drogą przypominającą bardziej tor przeszkód niż wygodną, wydeptaną ścieżkę. Przeszkody często ustawiałam sama, inne wyrastały przede mną z woli losu. Większość pokonywałam "z marszu", niektóre wymagały lawirowania i obejść, od kilku odbiłam się skutecznie i kierunek toru odchylił się nieco, nie na tyle jednak, aby wytrącić mnie z równowagi. Biegłam nieświadoma upływającego czasu, chociaż to z czasem właśnie ścigałam się tak zawzięcie.
W którymś momencie poczułam, że tempo biegu spada. Codzienność, dotąd dostrzegana jako niewyraźny zarys, stała się widoczna, straciłam pewność, że posuwam się w dobrym kierunku i przekonanie, że warto biec dalej.
Wtedy obejrzałam się wstecz. Zauważyłam ze zdumieniem, że połowa mojego życia już przeminęła, że roztrwoniłam nieopatrznie dużo czasu w młodości i że całe moje "dorosłe" życie poświęciłam górom. Dzięki nim zaczęłam naprawdę żyć i to one ukształtowały moją osobowość. Ujawniły w moim charakterze cechy, które w tzw. codzienności nigdy, być może, nie doszłyby do głosu. Samodzielność, upór, konsekwencja w dążeniu do celu, determinacja i zdolność do ryzyka, ale też świadomość odpowiedzialności za siebie i za innych - te cechy odkryłam u siebie w górach i dzięki temu z chorowitej, wypieszczonej jedynaczki zmieniłam się w prawdziwego człowieka gór."
 
 

annaczerwinska

 

annaczerwinska1

 

14 XII 2010
Martyna Wojciechowska – „7 LAT, 7 SZCZYTÓW, 7 KONTYNENTÓW – KORONA ZIEMI”

Martyna Wojciechowska - dziennikarka, prezenterka, podróżniczka – druga Polka, która zdobyła Koronę Ziemi. W styczniu 2010 r.  po siedmiu latach zdobyła ostatni szczyt – Piramidę Carstensz, najwyższą górę Australii i Oceanii. Po realizacji tej wyprawy napisał książkę „Przesunąć horyzont”, stanowiąca swego rodzaju podsumowanie jej górskich dokonań.

Martyna Wojciechowska jest redaktorem naczelnym National Geographic Polska, autorką telewizyjnych programów podróżniczych „Kobieta na krańcu Świata”.
 
 

martynawojciechowska

 
  21 XII 2010
Przerwa świąteczna.
 
 
28 XII 2010
 
 
4 I 2011
Wojciech Dąbrowski - "Od krańca do krańca Afryki"
 
Gdańszczanin od urodzenia, z zawodu inżynier telekomunikacji.

Wielki pasjonat podróżowania. Od dzieciństwa marzył o dalekich podróżach i udało mu się te marzenia zrealizować. Był na Alasce, Grenlandii i Antarktydzie. Wspiął się na Kilimandżaro i Fudżijamę, dotarł na Górę Kościuszki i pod Mount Everest.
Samotnie przejechał Afrykę oraz przemierzył w poprzek Amerykę Południową.

Dotarł pod ukryty w wenezuelskiej dżungli najwyższy wodospad świata i do serca Sahary. Najbardziej zafascynował go Tybet i odległe wyspy Pacyfiku. Odbył dziesięć podróży dookoła świata – każda inną trasą. Odwiedził już w ponad 230 krajów na 7 kontynentach, w tym wszystkie uznane państwa świata, ale uważa że w świecie ma wciąż jeszcze wiele do zobaczenia. Twierdzi że każda nowa wyprawa to dla niego odkrywanie czegoś nowego, czegoś nieznanego i fascynującego - to nowa przygoda.

Zazwyczaj wędruje samotnie, podobno nie z wyboru ale z braku innego wyjścia, bo trudno znaleźć doświadczonych towarzyszy dla takich trudnych eskapad.

Lubi poznawać ludzi i ich codzienne życie, kulturę i obyczaje. Podziwia przyrodę, której piękno - jak twierdzi – przechodzi często nasze najśmielsze oczekiwania. Zawsze podkreśla, że podróżując nigdy nie korzystał z pomocy sponsorów.

Już w 1998 roku stworzył w sieci własną, niekomercyjną stronę internetową www.kontynenty.net na której umieszcza ciągle nowe relacje ze swoich podróży, informacje o krajach i porady dla tych, którzy jak on ruszają z plecakiem poznawać świat. Zyskał dzięki temu przydomek „Guru polskich trampów”. Jest to człowiek, który bez zaglądania do przewodników potrafi powiedzieć jak najłatwiej dotrzeć do takich niezwykłych miejsc jak Tuvalu na Pacyfiku, Bhutan w Azji czy tajemnicza Gujana.

Opublikował kilkaset artykułów w prasie o odwiedzonych przez siebie krajach i o tym jak ciekawie i tanio podróżować. Często opowiada o swoich ekspedycjach w radio.

Niedawno wydał swoją pierwszą książkę „Na siedem kontynentów. Notatnik podróżnika” – unikalny zbiór reportaży z najbardziej egzotycznych miejsc na globie. Książka nie jest sprzedawana w księgarniach, a jedynie na prelekcjach i przez stronę internetową autora.

Podczas spotkania „Od krańca do krańca Afryki” opowie o swojej najtrudniejszej podróży – czteromiesięcznej wyprawie z Ceuty do Kapsztadu, podczas której przemierzył cały afrykański kontynent. Spotkanie będzie ilustrowane slajdami z odwiedzonych krajów.

http://www.kontynenty.net/
 
 dabrowski1
 
dabrowski2
 
dabrowski5
 
dabrowski4
 
dabrowski3
 
      
11 I 2011
Maciej Tarasin, Natasza Szałajska – DZIEWICZA RIO ALTAMACHI

Pierwsza wyprawa wyruszyła w 2009 roku. Jednak zamiast Rio Altamachi musieli zadowolić się równie piękną, ale wielokrotnie eksplorowaną Rio Tuchi. W 2010 roku powrócili tam raz jeszcze. Po 4 dniach marszu przez dżunglę i góry dotarli w pobliże San Agustin. Tam zbudowali i spuścili na rzekę tratwę.

Płynęli przez tereny dziewicze, nie zamieszkałe przez ludzi. Altamachi raz karmiła ich rybami, innym razem wywracała na progach, jakby się z nimi bawiła.
Była taka jaką ją sobie wyobrażali: piękna, dzika i niebezpieczna. Wpłynęli do cudownego królestwa przyrody i mimo wielu trudów cieszyli się każdą chwilą na rzece.

Był to prawdopodobnie pierwszy spływ Rio Altamachi w historii, co potwierdzają mieszkańcy Khori Mayu - wioski leżącej nieopodal miejsca, od którego rzeka zaczyna być spławna. Na odcinku 250 km (San Agustin do Rio Cotacajes) deniwelacja terenu wyniosła 1000 metrów. Trudność techniczna rzeki to ww3 z kilkoma bystrzami ww4. Spływanie samej rzeki trwało 8 dni, płynęli średnio 9 godzin dziennie.
 

maciejtarasin

 
 
Maciej Tarasin - podróżnik, poszukiwacz przygód, człowiek rzeki.
W 2005 roku wyruszył na wyprawę po bezdrożach Boliwii i niemal utopił jeepa w rzece.
W 2007 roku przemierzał konno pogranicze gruzińsko- czeczeńskie.
W 2008 wraz z Grzegorzem Szałajskim spłynął kanadyjską Nahanni, a pół roku później z Piotrem Opacianem etiopską Omo.
W 2009 roku pokonał na tratwie własnej konstrukcji boliwijską Rio Tuichi, a rok później w ten sam sposób dziewiczą Rio Altamachi.
 
 

maciejtarasin2

 

maciejtarasin4

 

maciejtarasin5

 
18 I 2011
Ferie zimowe 
 
 25 I 2011
Tomasz Noga -Corpus Christi w Coldiriera Blanca”
 
 tomasznoga Jestem Krakusem , absolwentem AGH, kilka lat pracującym w Częstochowie i obecnie ponownie osiadłym w grodzie Kraka. Zaczął wyjeżdżać dopiero w wieku 17 lat do krajów europejskich, do azjatyckich republik byłego Związku Radzieckiego i do często odwiedzanej w tamtych czasach Turcji. Mimo wielu ciekawych miejsc na naszym kontynencie, posmakowanie kultur Bliskiego Wschodu, krajów arabskich, czy Indii doprowadziło do "narkotycznego" uzależnienia zwanego podróżowaniem. Pierwszym dłuższym wyjazdem pozaeuropejskim był Egipt drogą lądową przez Turcję Syrię i Jordanię w 92 roku. Dwa lata później w 94 roku odbył kilkumiesięczną podroż do Indii lądem, drogą południową przez Iran i Pakistan i wróciłem drogą północną przez Pakistan i Chiny. Kolejne lata to kilkukrotne powroty do Azji z pobytami w Indiach, Bangladeszu, Wietnamie, Laosie, Tajlandii, Kambodży, trekingami w Nepalu oraz krótkim pobytem w Omanie i Emiratach Arabskich.

Potem zaczął się kilkuletni okres fascynacji Ameryką Łacińską z podróżą w okresie sierpień –październik 2001 na trasie Chile-Boliwia-Peru-Chile, przejazdem przez Amerykę Centralną od Kostaryki przez Nikaraguę, Honduras do Gwatemali na przełomie 2002-2003 i wyjazdem do Ekwadoru w 2005 z pobytem na wyspach Galapagos będącym ukoronowaniem marzeń z dzieciństwa. Azja przypomniała o sobie. Wyjazd do Ladakhu i Kaszmiru w 2006 z trekingiem Lamayuryu –Padum wywołał wspomnienia z nepalskiego treku z Jiri do Everest Base Camp z 97 roku i był motorem do wyjazdu do Pakistanu w 2007 roku ze spacerem po lodowcu Baltoro do stóp K2.

Nie posłuchałem zasłyszanej kiedyś mądrości:

Nigdy nie wracaj do miejsc gdzie zacząłeś budować legendę, gdzie znalazłeś nić do tkanych złotem wspomnień”

i powracam do krajów w których lubię przebywać, głębiej je poznając zawsze jednak pamiętając fascynacje i wrażenia z pierwszego pobytu.

Na szlakach swoich wędrówek staram się znaleźć zawsze rejony górskie, aby poznawanie danego kraju, jego zabytków i ludzi dopełnić pobytem i trekkingiem w górach, gdzie naturalne piękno zwykle przyćmiewa to co stworzone czy zbudowane przez ludzi.

Po kolejnych kilku wylotach do Indii, wracam do Ameryki Południowej, ponownie odwiedzając Peru i Ekwador. Zostaną zaprezentowane slajdy z ekwadorskiego Parku Narodowego Cajas, rzadziej odwiedzanego północnego Peru i pobytu trekingowego w górach Cordilliera Blanca. A że spędzaliśmy tam Boże Ciało …..... - resztę opowiem na pokazie.


 www.tomasznoga.pl

 

 tomasznoga1

 

tomasznoga2

 

1 II 2011
Stanisław Materniak - "Alaska - The Last Frontier"
 
Stanisław Materniak urodził się i mieszka w Krośnie, młodość spędził w Rymanowie, z którym emocjonalnie jest związany do dzisiaj - jest przewodniczącym zarządu Stowarzyszenia „Spotkanie-Rymanów”, które organizuje Dni Pamięci o żydowskiej społeczności Rymanowa. Ukończył Politechnikę Warszawską na Wydziale Inżynierii Lądowej, jako inżynier budowlany pracuje w Krośnieńskim Przedsiębiorstwie Budowlanym w Krośnie S.A. w chwili obecnej jest Przewodniczącym Rady Nadzorczej. Jego pasją są miedzy innymi podróże, które dokumentuje w cyklu fotograficznym „Ziemia – Planeta ludzi”. W ramach tej działalności powstały unikalne fotografie z wypraw, w tym tematy: „Ziemia Święta”, „Europa, Europa”, „Chiny”, Święta Góra Athos”, „Etiopia”, „Borneo – Sumatra”, „Parki Narodowe Stanów Zjednoczonych”, „Wenezuela”, „Brazylia”, „Alaska” a ostatnio pracuje nad obróbką fotografii z zeszłorocznej dwumiesięcznej wędrówki po drogach i bezdrożach południowej części kontynentu afrykańskiego.
Pan Jan Tulik w jednym z katalogów wystawy w eseju „Bezkresy i światło” tak pisze:

„Zdumiewające, ile siły daje człowiekowi pasja – namiętne dążenie do celu, który może dać satysfakcję, może być aktem spełnienia marzeń. Stanisław Materniak wciąż, choć dyskretnie, jakby z ubocza, ogląda świat poprzez wizjer aparatu fotograficznego, widzi go w kadrach, i niektóre z tych obrazów rejestruje. (…) Myliłby się jednak ten, kto pomyśli, że Stanisław Materniak przywiózł piękne i unikalne pocztówki. Otóż autor tych zdjęć jest fotografikiem, który cierpliwie czeka na odpowiednie światło, na charakterystyczny rysunek ust, szuka miejsca, z którego najlepiej widać to, co chce się utrwalić.”

Prezentacja w dniu 1 lutego 2011 roku ma tytuł „Alaska -The Last Frontier” będzie to opowieść i pokaz zdjęć z kilkutygodniowej podróży lądowo - morskiej po Alasce, jaką autor wraz z synem Jakubem odbyli w 2008 roku.

 

materniak1

 

materniak2

 

materniak3

 

8 II 2011
Olek Domalewski - „BASE jumping”
 
Skacze ze spadochronem ze wszystkiego co wystarczające wysokie i ma mniej więcej ponad 50 m. Wysokości. Wędruje po świecie żeby zdobywać nowe szczyty. Nie koniecznie muszą to być góry.

Ma ponad 1200 skoków z samolotów i ponad 650 skoków BASE. Skakał z ponad 150 różnych obiektów w 20 krajach na 4 kontynentach. Oprócz podstawowych informacji na temat spadochroniarstwa i BASE jumpingu opowie o swoich podróżach do różnych zakątków świata - w miejsca bardzo nietypowe oraz te bardziej znane.

W trakcie prezentacji będziemy mogli obejrzeć zdjęcia oraz krótkie filmy obrazujące podniebne wyczyny oraz podróże po świecie.

Zobaczymy odległe miejsca Chin oraz najgłębszej jaskini (ponad 660 m.) do której wykonano skok, budynki azjatyckich metropolii, afrykańskie bezdroża, europejskie znane wszystkim miłośnikom gór Alpy, USA w innym spojrzeniu oraz wędrówkę przez dżunglę na najwyższy wodospad świata w Wenezueli - Angel Falls.

Oprócz tego nie zabraknie polskich akcentów, bo skakać można wszędzie i ze wszystkiego co wystarczająco wysokie.
 
 olekdomalewski1
 
olekdomalewski2
 
olekdomalewski3
 
15 II 2011
Lech Flaczyński z synem Wojtkiem – „Z czekanem i pagajem – Alaska ”
 
„ Z czekanem i pagajem – Alaska 2007” to nazwa wyprawy jaką Lech Flaczyński wraz z synem Wojciechem odbył na Alasce, mierząc swe siły z żywiołami wody i ziemi. Swa podróż rozpoczęli od spłynięcia legendarną rzeką poszukiwaczy złotego runa – Yukonem. Następnym etapem wyprawy była eksploracja dziewiczej alaskańskiej tundry i wejście na najwyższy szczyt Ameryki Północnej – McKinley (6194 m n.p.m.). Ukoronowaniem wyprawy grudziądzian było pierwsze w historii polskiego podróżnictwa spłynięcie potężną i dziką rzeką Alaski – Kuskokwim.

Lech Flaczyński – z zawodu tłumacz, z zamiłowania alpinista i podróżnik, startuje z powodzeniem w maratonach MTB, a od 3 lat pływa też składaną kanadyjką po rzekach całego świata. Pierwsze doświadczenie jako wodniak zdobywał w 2005 roku, przepływając 3000 km Yukonem i Teslin River również na Alasce. W swoich wyprawach łączy z powodzeniem dwa żywioły – góry i wodę, wspinanie na trudne i wysokie szczyty oraz spływy dzikimi i niedostępnymi rzekami. Na tropiki przedkłada daleką północ, znajdując tam w dzikiej i nieskażonej działalnością człowieka przyrodzie odskocznię od naszej szarej codzienności.
 

lechflaczynski1

 

lechflaczynski2

 
       
22 II 2011
Przerwa
 

1 III 2011

Żaneta  i Jacek Govenlock – „Indie – Święto Kumbha Mela”

 

Święto Kumbha Mela, największe zgromadzenie religijne w świecie jest obchodzone przez hinduistów raz na 12 lat. W tym roku odbywało się w w Haridwarze nad brzegiem Gangesu. W ciągu kilku tygodni obchodów, oczyszczającą kąpiel w świętej rzece odbyło ponad 40 milinów wiernych. A kiedy my tam przybyliśmy, w kulminacyjnym dniu obchodów 28 kwietnia, w mieście przebywało 16 milionów pielgrzymów. Problemem było wszystko: wysiąść z pociągu, przejść ulicą, znaleźć nocleg, nie oberwać pałką od policjantów starających się zapanować nad tłumem. Ale atmosfera tego święta była hipnotyczna, obserwowaliśmy procesje tysięcy nagich sadhu, kapiące się rzesze wiernych, różnokolorowe grupy pielgrzymów z całych Indii. Po drodze do Haridwaru, świętego miasta dla hinduistów, odwiedziliśmy także najświętsze miejsce dla Sikhów, Złotą Świątynię w Amritsarze.

Zapraszamy, bo następna Kumbha Mela dopiero za 12 lat.

 

 govenlock1

 

govenlock5

 

govenlock6

 

8 III 2011
Dzień Kobiet

 

Dla wszystkich Pań życzymy wielu udanych wypraw w najpiękniejsze zakątki świata!

 

15 III 2011
Ania i Robb Maciąg- "Jedwabnym szlakiem"

 

Po podróży rowerowej do Indii przyszedł czas na kolejną. Tym razem Jedwabnym Szlakiem. Pustynie Syrii i Iranu, Azja Centralna, pustkowia Pamiru, korytarz Wachański i wielkie chińskie przestrzenie. Przygody, wyzwania, ale przede wszystkim wspaniała gościnność i wielkie otwarte serca. Od Istambułu do Bangkoku. 8 miesięcy wielkiej przygody!

Najwięcej opowiedzą nam o Pamirze. Wspaniałych ludziach, wielkich przestrzeniach, nienajlepszych drogach, śniegu w sierpniu i tęsknocie by znów tam wrócić.

 

maciag1

 

maciag2

 

maciag3

 

maciag4

 

maciag5

 

 

 

 

Patroni:

patroneska      patronwawa

 

 patronimprezy     logotvprzeszow

Na bezdrożach Gobi oraz

w odwiedzinach u Caatanów – Mongolia

W lipcu 2007 roku Piotr Gogosz w siedmioosobowym zespole udali się koleją transsyberyjską do dalekiej Mongolii. W drodze dwa dni spędzili nad Bajkałem rozkoszując się jego pięknem. Następnie po dotarciu do Ułan Bator wzięli udział w trzy dniowym narodowym święcie zwanym Naadam. Na zwiedzanie południowo-środkowej Mongolii udali się siedmioosobowym UAZ-em docierając do najpiękniejszych zakątków tego kraju m.in.:Park Narodowy Gurwan Sajchan, Płonące Klify Bajanzag, Lasy saksaułowe, Park Narodowy Terchijn Tsaagan Nuur, dawna stolica Dżyngis Chana Karakorum i wiele innych przepięknych miejsc. Przejeżdżają bezkresami pustyni Gobi przeżywali też ciężkie chwile, gdy w 40 stopniowym upale ich UAZ odmówił posłuszeństwa, a do najbliższych jurt było kilkadziesiąt kilometrów. Ale wszystko skończyło się pomyślnie, mimo, iż zaczęło brakować już wody i niektórzy członkowie wyprawy nie czuli się najlepiej. W każdym miejscu spotykali się z wielką gościnnością rdzennych mieszkańców i często zapraszani byli do jurt, gdzie częstowano ich lekko soloną herbatą z mlekiem, kawałkami mięsa koziego oraz serami z mleka jaka i wielbłąda. Po powrocie do Ułan Bator zwiedzili zabytki stolicy i ponownie koleją transsyberyjską udali się w podróż powrotną do Polski.

3 sierpnia 2009 roku Piotr Gogosz wspólnie z trójką znajomych wyruszył koleją transsyberyjską z Moskwy do Abakanu, stolicy Abchazji. Stąd taksówką ekipa dotarła do miasta Kyzył – stolicy obwodu Tuwińskiego. Po dwóch dniach pobytu w Tuwie wynajętym samochodem podróżnicy udali się w stronę przejścia granicznego z Mongolią i po wielu trudach podróży dotarli do miejscowości Erdenet, po czym UAZ-em ruszyli w podróż po bezdrożach, rzekach, bagnach, aż wreszcie dotarli do bazy w Hotgal, skąd konno mieli wyruszyć na poszukiwanie Caatanów w towarzystwie dwóch mongolskich przewodników Maha i Orna. Trasa do hodowców reniferów wiodła m.in. przez strome wzgórza, linę brzegową malowniczego jeziora Chubsuguł, zwanego Małym Bajkałem, góry, gdzie panuje tzw. wieczna zmarzlina, olbrzymią równinę, na której znajdowało się tysiące małych, błękitnych jeziorek. Po dziewięciu dniach czasem morderczej jazdy ekipa dotarła do obozu Caatanów. Na terenie obozu rozbitych było 12 namiotów zwanych ort, pośród nich leżały renifery. Namiot Caatanów składa się z kilku żerdzi owiniętych skórami reniferów
i brezentem wewnątrz jest prawie pusty, nie ma mebli. Wszystkie ważne drobiazgi oraz nieliczne dodatkowe ubrania schowane są w małych drewnianych i skórzanych walizkach. Siodła i „przyrządy kuchenne” rozlokowane są przy ścianach. Niektóre, częściej używane przedmioty, zatyka się pod sufit namiotu, wciskając między płachtę a któryś z tworzących jego konstrukcję drągów. Żyjąc w oddaleniu od cywilizacji, Caatanowie prowadzą samotny, koczowniczy żywot. Podstawę ich utrzymania stanowi hodowla reniferów i myślistwo. Do dziś kultywują szamanizm. Obecnie w Mongolii żyje ok. 200-300 Caatanów, wśród nich działa trzech szamanów. Po dwóch dniach pobytu w obozie hodowców reniferów, polscy podróżnicy ruszyli w drogę powrotną. Po pięciu dniach dotarli do bazy w Hotgal, a następnie UAZ-ami i autobusami do Ułan Bator, skąd 15 września udali się w drogę powrotną do Polski.

 

 

 

konkursfoto

Newsletter

Podaj swój adres email, aby otrzymywać informacje o nowych wydarzeniach, promocjach. Dziękujemy za wpisanie.


Imię:

Email:

quality cetrificate
noclegi Hotel Restauracja Jaś Wędrowniczek noclegi Rymanów noclegi Rymanów

Przyjaciele firmy